Metoda, o której mam zamiar napisać jest wprost genialna. Zakochałam się w niej po pierwszym własnoręcznym cięciu za łatwość w wykonaniu, osiągnięty efekt, a przede wszystkim to, że włosy mogę podciąć sobie sama bez niczyjej pomocy. Do tej pory końcówki podcinała mi mama, od lat na prosto. robiła to w miarę dokładnie i równo, pomijając jeden czy dwa epizody, gdy prawą stronę miałam dłuższą od lewej :p Oczywiście potem cięcie szło do poprawki, bo chociaż mam falowane włosy i wszelkich krzywizn aż tak na nich nie widać, to jednak mam bzika na punkcie idealnie prostej linii cięcia :p Co osiągnęłam właśnie dzięki pocięciu tą metodą.
Świetne jest to, że można obciąć naprawdę niewiele, jak 0,5 cm, czego mojej mamie w życiu by się nie udało zrobić równo. Poza tym tniemy sami, więc mamy całkowitą kontrolę nad tym, ile chcemy podciąć. Gdy mówiłam mamie "tylko 2 cm", zawsze leciały 3 :p
Ja na próbę zdecydowałam się właśnie na 5 mm. Obcięłam głównie włosy, które wystawały poza linię, czym całkowicie zrównałam resztę. Z długości nie straciłam praktycznie nic, a włosy w magiczny sposób zyskały na wyglądzie poprzez zagęszczenie końcówek do jednej naprawdę równej linii (mam tutaj ma myśli najdłuższe pasma, bo niektóre z wierzchu i po bokach nie dorosły jeszcze do reszty).
A ty noś długie włosy... Jak pielęgnuję, dbam, cackam się oraz walczę o każdy zdrowy i piękny centymetr więcej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
środa, 2 marca 2016
środa, 22 stycznia 2014
Jak w prosty i szybki sposób zwiększyć objętość włosów? Płukanką z natki pietruszki
Co zrobić, żeby nadać włosom objętość, ale w czysto naturalny sposób? Zrobić płukankę z natki pietruszki, powiadam Wam.
Przygotowanie:
1 łyżeczkę lub łyżkę suszonej natki pietruszki zalej pół szklanki wrzątku. Odstaw na jakiś czas (może być to nawet cała noc). Przed użyciem przecedź płyn i dolej 200 ml chłodnej wody.
Po umyciu włosów najpierw polewam dokładnie skórę głowy, a na koniec długość włosów.
Efekty:
Milion włosów na głowie!
Nie przesadzam, serio. Swoją pierwszą płukankę zastosowałam na włosy potraktowane odżywką + skrobia ziemniaczana, a to połączenie mocno wygładza mi włosy. Po płukance z natki pietruszki włosy już w czasie schnięcia nabierały szokującej wręcz objętości. I nie była to żadna lwia grzywa. Czupryna spływała na plecy w gładkich i lśniących falach, tylko nagle zrobiło się ich dwa razy więcej. Dodatkowo włosy były mocno odbite od nasady. Nawet po przygnieceniu szalikiem i przyklepaniu czapką nie straciły objętości.
Wychodzi na to, że płukanka z natki pietruszki weszła na piedestał i raczej wątpię, by kiedykolwiek spadła z pierwszego miejsca. Jestem absolutnie zachwycona efektami.
Postaram się załączyć zdjęcia podglądowe, gdy znajdę więcej czasu :)
wtorek, 19 listopada 2013
Brazylijskie pośladki z 30 Day Squat Challenge
Mieć pupę jak Latynoska, jędrne i uniesione pośladki, które przyciągają spojrzenia, nęcą i dodają kobiecości. Z taką pupą można się oczywiście szczęśliwie urodzić, w innym przypadku wystarczy odrobina wysiłku - rzucenie sobie wyzwania robienia przysiadów. Zatem zróbmy coś dobrego dla swojej pupy i bierzmy się za 30 Day Squat Challenge!
Co to jest 30 DSC?
Wyzwanie, a raczej 30dniowy trening polega na wykonywaniu danego dnia określonej liczby przysiadów. Zaczynamy od zrobienia 50 przysiadów, a kończymy na 250. Wydaje się, że to niewiele, prawda? Jak więc to możliwe, że po tak krótkich ćwiczeniach, trwających kilka minut, pośladki są wyraźnie podniesione, ujędrnione i zaokrąglone? Otóż cały sekret tkwi w pracy mięśni, które uaktywnia nic innego, jak robienie przysiadów.
Podczas wykonywania przysiadów pracują mięśnie pośladkowe, czworogłowe ud, stawy kolanowe i mięśnie głębokie jamy brzusznej, których nie wyćwiczymy robiąc brzuszki. Przysiady powodują umięśnienie kilku grup mięśniowych.
Czwartego dnia 30 DSC robimy mięśniom odpoczynek. W tym czasie, chociaż nie ćwiczymy, regenerujemy je i pozwalamy im się rozbudowywać.
Jak prawidłowo wykonywać przysiady?
Przysiady polegają na zginaniu kolan i prostowaniu się bez odrywania stóp od podłoża. Bardzo ważne jest, aby kolana w zgięciu nie przekraczały linii stóp i nie schodziły się do środka. Kolana powinny rozchylać się na boki (zobacz zdjęcie A). Robiąc przysiad wypinamy pupę do tyłu, a klatkę piersiową do przodu. Głęboki przysiad zwiększa efektywność ćwiczenia. Przysiad wykonujemy powoli, nie spiesząc się.
Wbrew pozorom wcale nie jest to takie proste, ale ważna jest tu poprawność.
Wypchnięta pupa, klatka piersiowa do przodu. Patrzymy przed siebie, przysiad w pozycji 90 stopni.
Jeśli się zmęczymy możemy na chwilę przerwać ćwiczenie i po chwili wznowić jego kontynuację. Możemy też podzielić dzienną porcję przysiadów na dwie lub trzy tury.
Efekty
Robiąc przysiady angażujemy aż 80% masy mięśniowej, co pozwala nam wyszczuplić i wyrzeźbić uda i pośladki. W mojej opinii jest to najlepsze ćwiczenie na nogi. Już po 14 dniach 30 DSC widziałam efekty. Usłyszałam nawet, że mam opuchniętą pupę ;D. Pupa, oczywiście, nie była opuchnięta tylko podniesiona i bardziej odstająca. Świetnie wyglądała w obcisłych spodniach i spódnicach.
Jeśli jeszcze nie próbowałaś 30 DSC to szczerze zachęcam. Ja powróciłam do wyzwania i jestem na 10 dniu :)
wtorek, 12 listopada 2013
Jak czytać składy kosmetyków II - instrukcja dla początkujących. Skład odżywki i maski
Ta części dotyczy czytania składu odżywki i maski. Składowo między tymi dwoma produktami nie ma żadnej różnicy, ich podział jest tylko "słowny". Przyjęło się, że maski lepiej odżywiają i regenerują włosy, ale odżywki mogą mieć dużo bogatszy skład. Co wtedy? Taką odżywkę możemy z powodzeniem zastosować jako maskę pod czepek i ręcznik. Składy obu kosmetyków opierają się na tym samym: składnikach nawilżających, natłuszczających, emulgatorach, proteinach, ekstraktach roślinnych czy innych dodatkach.
W odżywkach i maskach stosuje się takie same składniki aktywne jak w szamponach, żelach pod prysznic, kremach do twarzy, serum czy balsamach. Po części posłużę się moim poprzednim postem o składzie szamponu, żeby nie pisać dwa razy tego samego ;)
SKŁAD ODŻYWKI I MASKI
- Ekstrakty, oleje, masła i inne dodatki
Bogata odżywka i maska to taka, który powyższe składniki zawiera zaraz po wodzie lub nawet przed nią. Możemy się spotkać z kosmetykami, które zamiast wody mają sok z aloesu, olej, wodny roztwór z ziół lub owoców (tzw. hydrolat).
Pamiętajcie, im wyżej dany składnik znajduje się w składzie tym go więcej. I na odwrót.
Ekstrakty:
- posiadają końcówkę "extract" np. Aloe Vera Extract (ekstrakt z aloesu)
Oleje i olejki eteryczne:
- posiadają końcówkę "oil" np. Coconut Oil (olej kokosowy)
Tutaj uważajcie na Mineral Oil, który nie jest czystym olejem, tylko parafiną.
Masła:
- posiadają końcówkę "butter" np. Shea Butter (masło shea)
Oleje i masła w składzie klasyfikują odżywkę/maskę jako emolientową. Tworzą warstwę okluzyjną na włosie i zapobiegają ucieczce wody.
Alkohole tłuszczowe (jako emolient, nie mylić z "niedobrym" alkoholem):
- Cetyl Alcohol
-Cetearyl Alcohol
Proteiny:
Rozpoznamy je po słówku "protein", jednak duża większość protein posiada indywidualne nazwy.
- jedwab: Hydrolyzed Silk, Sericin, Silk Amino Acids
- keratyna: Hydrolyzed Keratin
- kolagen: Collagen
- proteiny mleka: Milk Protein, Hydrolyzed Milk Protein
Do protein zaliczany także: Ellastin, Arginine, Cysteine, Methionine, Yogurt, Egg
UWAGA! Proteiny w składzie pozwalają nam sklasyfikować maskę i odżywkę jako "proteinową". Warto zwracać uwagę na proteiny, by nie doprowadzić do sytuacji, gdy posiadamy np. 2 odżywki i 2 maski I WSZYSTKIE SĄ PROTEINOWE ;) Nadmiar protein we włosowej diecie może doprowadzić do stanu przeproteinowania, który objawia się przesuszeniem i może nawet doprowadzić do łamania się włosów.
Nawilżacze (przykłady):
Miód (Mel), kwas hialuronowy (Hyaluronic Acid), gliceryna (Glicerin), mleczko pszczele (Royall Jelly), panthenol (Panthenol), glikol propylenowy (Propylene Glycol), mocznik (Urea), aloes (Aloe Vera), Sodium Hialuronate, Sorbitol,
UWAGA! Z nawilżaczami wcale nie jest tak kolorowo. W domyśle mają nawilżyć włosy, ale z nimi także trzeba uważać i postępować z rozwagą. Wiążą wodę, ale są nieokluzyjne, czyli w przypadku dużej wilgotności powietrza będą pobierać wodę z otoczenia, a w przypadku niskiej wilgotności będą ją oddawać.
Uważajmy na odżywkę/maskę mocno humektantową (nawilżającą), w której jakieś nawilżacze lub choćby tylko jeden znajduje się wysoko w składzie. W warunkach ekstremalnej pogody ryzykuje to puchem.
- Kondycjonery, czyli głównie silikony i inne substancje powłokotwórcze
Rozpoznamy je po końcówce "icone":
- dimeticone
- trimeticone
- simeticone
- dimeticonol
- amodemeticone
- trimethylsilylamodimethicone
Silikon zmywalny wodą: dimeticone copolyol
Silikony odparowujące (nie zostaną na włosach/skórze po wyschnięciu): cyclopentasiloxane, cyclohexasiloxane
Inne substancje powłokotwórcze:
- polyquaternium i quaternium
-pegi, ppegi (PEG, PPG + cyferka)
- polimery (Copolymer) rozpuszczalne w wodzie
- guar (Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride)
- guma guar
To głównie one są odpowiedzialne za
szybsze przetłuszczanie się skóry, łupież, obciążenie, brak puszystości i
przyklapnięte włosy.
- Antystatyk
- Behetrimonium Chloride
Antystatyki ułatwiają rozczesywanie, wygładzają, zapobiegają elektryzowaniu.
- Filtr
Zwykle jest to Benzophenone 4.
Filtr chroni włosy przed promieniowaniem i zapobiega depigmentacji koloru.
- Alkohol
- Alcohol - może pełnić rolę konserwantu w produktach eco, ale jeśli jest wysoko w składzie może wysuszać
- Alcohol denat. - alkohol denaturyzowany, może wysuszać i lepiej nie zostawiać takiej odżywki/maski długo na włosach.
- Konserwanty
Do konserwantów zaliczamy:
- wszelkie parabeny (Methyl Paraben ect.)
- konserwanty naturalne jak citric acid; z olejków eterycznych: Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol
- hydantoinę (DMDM Hydantoin)
- Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
- Benzyl Salicytale
- Butyphnyl Methylpropional
- Potassium Sorbate
- Zapach (Parfume)
Podstawowa zasada, jeśli chodzi o zapach: wszystko, co znajduje się po zapachu jest w ilości znikomej! Zawsze, nawet jeśli zapach znajduje się wysoko w składzie.
niedziela, 3 listopada 2013
Moja technika olejowania włosów na odżywkę
Olejowanie na odżywkę daje u mnie jakieś sto razy lepsze efekty niż nakładanie oleju solo. Niestety, gąszcz jakim są moje włosy sprawia, że równomierne rozprowadzenie odżywki czy maski bez kołtunienia i plątania było praktycznie niemożliwe. Do czasu aż wpadłam na genialny pomysł, który całkowicie eliminuje ten problem!
Włosy nie są poplątane, nie ociekają wodą, odżywka jest dokładnie rozprowadzona i z nałożeniem oleju nie ma żadnych kłopotów. I, co najważniejsze, nie szarpię ani nie wyrywam sobie włosów.
Nie lubię moczenia włosów przed nałożeniem odżywki, bo nadmiar wody i tak muszę odcisnąć, a przez to włosy zbijają się w strąki i po przerzuceniu na plecy robią się poplątane. Natomiast aplikowanie maski na suche włosy jest u mnie niewykonalne.
Nie lubię moczenia włosów przed nałożeniem odżywki, bo nadmiar wody i tak muszę odcisnąć, a przez to włosy zbijają się w strąki i po przerzuceniu na plecy robią się poplątane. Natomiast aplikowanie maski na suche włosy jest u mnie niewykonalne.
Oto, co robię krok po kroku, by zaolejować włosy na odżywkę:
1. Na początku wszystko odbywa się z "głową w dół". Nad wanną lub prysznicem, bo potrzebny jest dostęp do wody i jest zdecydowanie wygodniej niż nad umywalką. Nabieram dłonią trochę wybranej maski/odżywki, odkręcam wodę, by zwilżyć ręce i rozcieram między nimi produkt.
2. Ugniatam włosy do głowy, aż na dłoniach nic nie zostanie. Czynność powtarzam do momentu, gdy końcówki będą dobrze zwilżone. Przejeżdżam też naodżywkowanymi rękami po włosach od karku w dół - nawet nie przeczesuję włosów palcami, samo ugniatanie ich nie plącze. Uwaga - przy każdym nabieraniu kolejnej porcji odżywki trzeba zwilżać dłonie!
3. Prostuję się i przerzucam włosy na plecy. Lekko roztrzepuję czuprynę palcami.
4. Włosy z samego wierzchu nie dostały odżywki, więc kolejną porcję rozcieram w wilgotnych dłoniach i przejeżdżam po włosach, aż będą widocznie pokryte kosmetykiem i mokre. (Moje włosy są gęste, więc samo ugniatanie głową w dół nie daje rady pokryć odżywką ich wszystkich. Podejrzewam, że właścicielkom mniej bujnych czupryn pójdzie to zdecydowanie szybciej :)
5. Zabieram się do olejowania. Rozdzielam włosy na dwie sekcje, czyli prawą i lewą stronę.
6. Rozcieram wybraną ilość oleju między rękami i przejeżdżam po włosach, czasem lekko go wgniatam.
7. Czynność powtarzam, aż wszystkie włosy będą pokryte olejem.
Tak to wygląda :)
Może się wydawać, że dużo z tym roboty, ale w rzeczywistości trwa to tylko kilka minut. A efekt po umyciu wart jest nawet godziny takiej "zabawy" z włosami.
Zachęcam do spróbowania tej techniki. Może i Wam ona przypadnie do gustu tak samo jak mnie :)
poniedziałek, 7 października 2013
Jak czytać składy kosmetyków - instrukcja dla początkujących. Skład szamponu
"Jak czytać składy kosmetyków..." będzie serią, obejmującą posty dotyczące poszczególnych kategorii kosmetyków pielęgnujących. W zamyśle jest to instrukcja dla początkujących, którą postaram się napisać w możliwie najbardziej zrozumiały sposób.
Pamiętam, jak sama stawiałam swoje pierwsze kroki w czytaniu składów. Uczyłam się rozpoznawać poszczególne składniki, dla wprawy porównywałam składy różnych produktów, starałam wyszukiwać informacji o działaniu różnych emolientów, detergentów, humektantów. Wbrew pozorom, czytania składów i ich rozumienia można bardzo szybko się nauczyć. Wystarczy tylko chcieć :) O tym, dlaczego warto nabyć tę umiejętność możecie poczytać w tym poście: klik!
SKŁAD SZAMPONU
- Detergenty - dzielą się na silne i delikatne
- Sodium Laureth Sulfate, Sodium Laureth-2 Sulfate
- Ammonium Lauryl Sulfate
- Sodium Lauryl Sulfate
- Myreth Laureth Sulfate
- Sodium Coco Sulfate
- Mipa Laureth Sulfate
W prostym rozumieniu są to mocne zdzieraki, które domyją włosy i skórę aż do skrzypienia. Dokładnie odtłuszczają skórę i działają wysuszająco.
Ich ilość w szamponie, a także położenie w składzie (początek, środek, koniec składu) świadczy o tym, z jak mocno myjącym produktem mamy do czynienia.
Łagodne detergenty (pozyskiwane z kokosa, nie wysuszają i łagodnie myją skórę oraz włosy):
- Cocamidopropyl Betaine
- Coco Betaine
- Lauryl Glucoside
- Sodium Cocoyl Glutamate
Zwykle detergenty znajdują się na samym początku składu, za wodą (aqua). Już ta informacja naprowadza nas na na to, gdzie ich w składzie szukać. Silne są te trójczłonowe i kończące się słowem "Sulfate", bardzo łatwo jest więc je rozpoznać.
- Ekstrakty, oleje, masła i inne dodatki
Ich nazwy nie są chemiczne i bardzo łatwo rozróżnić je wśród innych składników.
Dobry szampon to taki, który powyższe składniki zawiera zaraz po wodzie lub środkach myjących.
Istnieją także takie szampony, które jako pierwszy składnik (zamiast wody) posiadają sok z aloesu, wodny roztwór z owoców lub ziół np. hydrolat z płatków róży.
Pamiętajcie, im wyżej dany składnik znajduje się w składzie tym go więcej. I na odwrót.
Ekstrakty:
- posiadają końcówkę "extract" np. Aloe Vera Extract (ekstrakt z aloesu)
Oleje i olejki eteryczne:
- posiadają końcówkę "oil" np. Coconut Oil (olej kokosowy)
Tutaj uważajcie na Mineral Oil, który nie jest czystym olejem, tylko parafiną.
Masła:
- posiadają końcówkę "butter" np. Shea Butter (masło shea)
Proteiny:
Rozpoznamy je po słówku "protein", jednak duża większość protein posiada indywidualne nazwy.
- jedwab: Hydrolyzed Silk, Sericin, Silk Amino Acids
- keratyna: Hydrolyzed Keratin
- kolagen: Collagen
- proteiny mleka: Milk Protein, Hydrolyzed Milk Protein
Do protein zaliczany także: Ellastin, Arginine, Cysteine, Methionine, Yogurt, Egg
Nawilżacze:
Miód (Mel), kwas hialuronowy (Hyaluronic Acid), gliceryna (Glicerin), mleczko pszczele (Royall Jelly), panthenol (Panthenol), glikol propylenowy (Propylene Glycol), mocznik (Urea)
- Kondycjonery, czyli głównie silikony i inne substancje powłokotwórcze
Rozpoznamy je po końcówce "icone":
- dimeticone
- trimeticone
- simeticone
- dimeticonol
- amodemeticone
Silikon zmywalny wodą: dimeticone copolyol
Silikony odparowujące (nie zostaną na włosach/skórze po wyschnięciu): cyclopentasiloxane, cyclohexasiloxane
Inne substancje powłokotwórcze:
- polyquaternium i quaternium
-pegi, ppegi (PEG, PPG + cyferka + nazwa silikonu czy innego filmfolmera)
- polimery (Copolymer) rozpuszczalne w wodzie
- guar (Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride)
To głównie one są odpowiedzialne za szybsze przetłuszczanie się skóry, łupież, obciążenie, brak puszystości i przyklapnięte włosy.
- Antystatyk
Sól to jeden ze składników, który może bardzo podrażnić skórę głowy.
- Konserwanty
Do konserwantów zaliczamy:
- wszelkie parabeny (Methyl Paraben ect.)
- konserwanty naturalne jak citric acid; z olejków eterycznych: Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol
- hydantoinę (DMDM Hydantoin)
- Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone
- Zapach (Parfume)
Podstawowa zasada, jeśli chodzi o zapach: wszystko, co znajduje się po zapachu jest w ilości znikomej! Zawsze, nawet jeśli zapach znajduje się wysoko w składzie.
Zatem, gdy bierzemy do ręki szampon wzmacniający bazujący na różnych ziołach, ale zioła te znajdują się po zapachu, to znaczy, że ich ilość nie przekroczy 2% całego produktu. Jest to stanowczo za mało, aby nasze cebulki skorzystały z dobrodziejstwa ziół i dzięki nim się wzmocniły.
Mam nadzieję, że moja instrukcja komuś się przyda i ułatwi znalezienie idealnego szamponu :)
sobota, 17 sierpnia 2013
Biurowe nożyczki tak samo dobre jak fryzjerskie
Dziś będzie o podcinaniu włosów w domu. Zwykłymi nożyczkami.
Od lat moją nadworną fryzjerką jest moja mama, która tak po prawdzie nie znosi podcinać mi końcówek, ale no cóż... musi, bo jej jedynej ufam, że zetnie tyle, ile będę chciała. Chociaż czasem zdarzy jej się omsknąć o jeden centymetr za dużo, który... i tak wychodzi mi na dobre, bo skoro wiecznie schodzę z cieniowania, to wypadałoby zejść z niego szybciej niż męczyć się z nierównymi warstwami :P
Nie zliczę ile razy ciachałam swoje włosy przez ostatnie lata. Gdyby robił to fryzjer, prawdopodobnie musiałabym sprzedać własną nerkę, by mieć na to fundusze. A tak, zaoszczędziłam naprawdę dużo pieniędzy i mogłam zmieniać fryzury do woli. Sama nauczyłam się cieniowania i warstwowania i co najlepsze, zawsze uzyskiwałam efekt, o jaki mi chodziło.
W nożyczki zainwestowałam zawrotną kwotę 4 zł - biurowe Stainlessy z długimi i cienkimi ostrzami. Zrobiłam interes życia decydując się na ich kupno, bo od dwóch lat spisują się na medal. Są ostre, tną naprawdę świetnie i nie miażdżą włosów. Widać to dobrze po końcówkach, które są gładko ucięte i nie rozdwajają się w szybkim czasie po podcięciu.
Nie chciałam inwestować pieniędzy w specjalne nożyczki fryzjerskie, ze względu na ich wysoką cenę. Zaufałam taniutkim Stainlessom, bo od dawna jestem przekonana się, że włos można obciąż także zwykłymi nożyczkami - oczywiście, od nowości przeznaczonymi tylko do cięcia włosów! Polecam je z całego serca!
sobota, 3 sierpnia 2013
Silikony w odżywkach i maskach do włosów
Pamiętam, że swego czasu silkony były "demonizowane" za swoje oszukańcze działanie na włosach - bo maskują zniszczenia, a tak naprawdę po zmyciu wszystkiego do "gołego" włosa oczom ukazuje się naga prawda o ich rzeczywistym stanie i kondycji. Istotnie, nie ma w tym krzty kłamstwa, ale przejście na dietę bezsilikonową nie każdym włosom posłuży, a już na pewno nie tym codziennie katowanym prostownicą, lokówką czy inwazyjnymi zabiegami fryzjerskimi jak rozjaśnianie lub trwała. Ba, może nie spodobać się nawet włosom zdrowym.
Jak działa silikon? Zostawia na włosach powłoczkę, która w dotyku daje wrażenie śliskości, a wizualnie może znacznie poprawić stan włosów poprzez wygładzenie, połysk, dociążenie, ułatwienie w rozczesywaniu, w niektórych przypadkach podbicie skrętu. Wizualna i błyskawiczna poprawa to domena silikonów. Jest to swego rodzaju oszustwo, ale większość włosów bez silikonów zwyczajnie by nie przeżyło. I tutaj ukazuje się druga, dużo istotniejsza rola tych substancji - ochrona. Zasilikonowane włosy (śmiesznie to brzmi ;D) będą zabezpieczone przed uszkodzeniami mechanicznymi typu ocieranie o ubranie, przygniatanie paskiem torebki, rozdwajaniem, a także przed postępującym kruszeniem się. Niektóre z Was zapewne doświadczyły "deszczu" końcówek podczas czesania? Wytoczenie włosom ciężkiej artylerii w postaci ciężkich silikonów może zapobiec łamaniu się włosów wyżej. Jeśli macie zniszczone końcówki, a duże cięcie nie wchodzi w grę to powinnyście wejść w namiętny związek z silkonami. W przeciwnym razie włosy będą się kruszyć w nieskończoność.
O plusach było wyżej, zatem przejdźmy do minusów:
- obciążenie włosów
- zbijanie się włosów w tzw. kolonie/strąki
- szybsze przetłuszczanie, jeśli po myciu nakładamy na skórę głowy odżywkę/maskę z silikonami
- puszenie
Nasze włosy mogą doświadczyć każdego z tych efektów w zależności od rodzaju silikonu (a jest ich kilka) oraz jego ilości w kosmetyku. Maski i odżywki z silikonami można podzielić na kilka kategorii:
- bomby silikonowe - ich ilość znacznie przeważa nad pozostałymi składnikami - prościej pisząc, znajdziemy tam silikon na silikonie i prawie nic poza tym. Taki produkt sprawdzi się na bardzo zniszczonych włosach, ale w żaden sposób nie przyczyni się do ich regeneracji i odżywienia, dlatego nie może być traktowany jako podstawa pielęgnacji.
- produkt naprawdę odżywczy, ale z silikonem bardzo wysoko w składzie - tutaj możemy liczyć na odżywienie i dobre zabezpieczenie włosów, natomiast możemy się obawiać ich obciążenia i zbijania się w kolonie
- kosmetyki z silikonami lotnymi - są to silikony odparowujące z włosa po wyschnięciu, nie musimy się więc bać obciążenia, ale na ochronę włosów nie ma co liczyć. Taki kosmetyk ułatwi nam rozczesanie włosów po myciu.
- silikon dalej w składzie, pełniący rolę dodatku do produktu o bardzo dobrym składzie - jest to moja ulubiona kategoria ze względu na idealne wypośrodkowanie - odżywienie bez ryzyka tzw. przychlastu na głowie, a włosy będą zabezpieczone na całej długości.
Jeśli jesteście na początku drogi dbania o zdrowe i piękne włosy to nie strońcie od odżywek i masek z silikonami. Nawet zdrowy włos może szybko się rozdwajać, co, jak wiadomo oznacza cięcie, bo rozdwojonej końcówki niczym nie skleimy, a rozdwajanie z czasem będzie postępowało wyżej.
Testujcie, co lubią Wasze włosy.
No, a testowanie to przecież sama przyjemność ;)
sobota, 27 lipca 2013
Delikatny szampon - dlaczego warto nim myć włosy?
Na początku drogi ku pięknym i zdrowym włosom warto sięgnąć po delikatny szampon. Delikatny, czyli jaki? W ogólnym rozumieniu - z łagodnymi detergentami, w szerszym także bez podrażniających konserwantów i z solą (Sodium Chloride) możliwie jak najdalej w składzie (sól może podrażniać wrażliwe skalpy). Dobrze, gdyby taki szampon nie zawierał substancji powłokotwórczych (nie potrzeba dodatkowego oblepienia, bo włos i tak nie będzie obdarty ze wszystkiego, jak przy myciu silnymi detergentami).
Delikatnego szamponu najlepiej szukać wśród szamponów dziecięcych lub produktów 2w1, czyli szampon + płyn do kąpieli (Babydream, Hipp, Dulgon). Jednak większość kosmetyków myjących dla dzieci posiada silne detergenty (m.in. Garnier Kids, Bobini, Bambino, Johnson's Baby, Nivea Baby), co moim zdaniem jest jednym wielkim nieporozumieniem. Kosmetyk, który ma umyć delikatną skórę dziecka, tym bardziej niemowlęcia nie powinien opierać się na silnych środkach myjących, które powodują przesuszenie. A wysoko uplasowana sól podrażnienie skóry. Warto więc najpierw sprawdzić skład szamponu dla dzieci niż sugerować się przekonaniem, że skoro dla dzieci to na pewno jest delikatny.
Łagodne detergenty sprawią, że włosy po umyciu nie będą wysuszone, co za tym idzie, dzięki systematycznemu stosowaniu będą robić się gładsze, bardziej nawilżone (nie oczyścimy włosów do cna, co nie znaczy, że nie będą umyte). Przede wszystkim zyska na tym skóra głowy - nie będzie przesuszona, dozna ukojenia i być może ograniczy wydzielanie sebum. Myjąc włosy delikatnym szamponem szybciej je wypielęgnujemy i na pewno szybciej zauważymy efekty pielęgnacji.
Należy pamiętać, że pierwsze podejście do delikatnego szamponu wcale nie musi być udane. Dla włosów i skóry przyzwyczajonych do silnych detergentów może być to "szok" i potrzeba trochę czasu, aby się przestawiły. Po pierwsze włosy podczas mycia mogą się bardzo plątać - problem ten rozwiąże nałożona po myciu odżywka. Po drugie skóra głowy początkowo może się bardziej przetłuszczać - może być to wina delikatnych środków myjących jak i niedomycia skóry spowodowanego niewłaściwą techniką mycia. Po trzecie delikatny szampon nie zmyje ciężkich silikonów, więc jeśli takich używamy, to co jakiś czas powinniśmy oczyszczać włosy silniejszym myjadłem.
Taki szampon możemy stosować podczas każdego mycia zupełnie odstawiając szampony z silnymi detergentami. Wszystko zależy od tego, jak nasze włosy i skóra głowy się z nim polubią. Jeśli włosy będą się robić oklapłe i obciążone to znak, że potrzebują silniejszego oczyszczenia. Można więc oczyszczać włosy wedle potrzeb co kilka dni, raz na tydzień, co dwa tygodnie/miesiąc ect.
niedziela, 21 lipca 2013
Moje sposoby na gładką skórę
Często słyszę, że mam bardzo gładką i delikatną skórę. Tym bardziej mnie to cieszy, bo znam prawdę - uwielbiam balsamy do ciała, ale zupełnie nie chce mi się ich używać :P Co więcej, potrafię kilkanaście razy w ciągu dnia porządnie myć dłonie i ani razu nie użyć kremu do rąk, a skóra tam jest cudownie gładka, bez uczucia ściągnięcia i pieczenia. Osiągnęłam trwałe nawilżenie, które nie wymaga codziennego aplikowania dodatkowych nawilżaczy.
Dzięki kilku sposobom moja skóra nie traci nawilżenia i nie wołała o balsam po prysznicu czy kąpieli.1. Myję ciało łagodnymi produktami do mycia
Nie użyłam określenia "żel pod prysznic", bo ciało można myć każdym kosmetykiem przeznaczonym do oczyszczania - szamponem, płynem do kąpieli, żelem do twarzy, płynem do higieny intymnej - ważne, aby były środki myjące, w tym przypadku te delikatne. Czyli w składzie nie powinno być takich detergentów: Sodium Laureth Sulfate, Ammonium Laureth Sulfate, Sodium Lauryl Sulfate, Sodium Coco Sulfate.
Łagodne myjadło nie wysuszy nam skóry, co u mnie nagminnie ma miejsce przy stosowaniu czegoś z powyższymi silnymi detergentami.
Moim ulubionym delikatnym myjadłem jest Balsam do Kąpieli Babydream Fur Mama (do kupienia w Rossmanie, cena ok. 10 zł za 500 ml).2. Piję olej lniany/z wiesiołka (nierafinowany) lub siemię lniane
Zdaję sobie sprawę, że picie oleju to dla niektórych już abstrakcja ;) Sama przyznaję, że ambrozja toto nie jest. Już nawet nie chodzi o połykanie czegoś o olejowej konsystencji, ale smak oleju lnianego potrafi przyprawić o odruch zwrotny, jeśli szybko się czymś nie popije. Osobiście jestem w stanie wypić tylko jedną łyżkę sowicie popitą szklanką płynu. Już samo patrzenie na drugą łyżkę powoduje u mnie ciarki :P
To zdecydowanie wersja dla twardzieli ;D
Pamiętajcie, że oleje te po podgrzaniu tracą swoje właściwości, dlatego trzeba je spożywać na zimno!
Dobrą opcją zamienną jest picie siemienia lnianego, najlepiej tego niemielonego (takie jest nieodtłuszczone z dobroczynnych kwasów tłuszczowych, o które nam chodzi). Niemielone siemię możemy sami zmielić młynkiem i wypijać powstałego po zalaniu ciepłą wodą "gluta" lub pić całe ziarenka (najlepiej rozgryzając je, bo te w całości tylko przez nas "przelecą"). Siemię lniane w smaku przypomina orzechy i jest naprawdę smaczne. Co więcej, możemy dodawać je niemal do wszystkiego - sałatek, jogurtu, zup, owsianki.
Mój sposób na podkręcenie smaku siemienia to dodanie do niego niecałej łyżeczki kisielu. Zalewam wszystko gorącą wodą, dokładnie mieszam i odstawiam do wystygnięcia. Powstaje mi kisiel z ziarenkami, a jego gęstość zależy od ilości użytej wody i ziarenek. Zwykle daję dwie łyżki siemienia + 3/4 łyżeczki kisielu i dopełniam wodą do połowy kubka.
Systematyczne spożywanie oleju lnianego/z wiesiołka lub siemienia lnianego za względu na dużą zawartość już wspomnianych przeze mnie Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych - Omega 3 i 6 - poprawi nawilżenie naszej skóry, zwiększy jej elastyczność oraz wzmocni włosy i paznokcie. Kwasy te wykazują działanie zatrzymujące wodę w głębokich warstwach naskórka i
skóry właściwej, co wpływa na zabezpieczanie naskórka przed
odwodnieniem, przesuszeniem i pękaniem. Stąd mowa o trwałym nawilżeniu skóry od wewnątrz i poprawie jej elastyczności.
Jeśli nie chcecie pić oleju możecie łykać go w kapsułkach.
A Wy jakie macie sposoby na gładką skórę? :)
czwartek, 18 lipca 2013
Dlaczego warto nauczyć się czytania składów kosmetyków
Moja pielęgnacja włosów i ciała stała się w pełni świadoma dopiero, gdy nauczyłam się czytać składy kosmetyków. Na początku nie jest łatwo zapamiętać wszystkie nazwy, zwłaszcza te chemiczne, ale z czasem, gdy poznajemy coraz więcej składników i ćwiczymy naukę przy każdorazowej wizycie w drogerii jest coraz łatwiej. Umiejętność czytania składów ma same plusy i powinna posiadać ją każda kobieta.
Dlaczego?
1. Nie dajemy się nabrać na obietnice producenta
Odkąd wiem "co w składzie piszczy" zupełnie przestałam zwracać uwagę na opisy producenta zamieszczone na etykietach. Dosłownie. Gdy biorę jakiś kosmetyk do ręki od razu zerkam na skład i jeśli choć jeden składnik mi się nie spodoba, bo wiem, że mi szkodzi, odkładam produkt na półkę.
Wielokrotnie też spotkałam się z tym, że producent określa swój produkt do mycia jako łagodny/z łagodnymi środkami myjącymi, a tak naprawdę zawiera on silny detergent (SLES). Czyli zostajemy oszukani, bo nie znając się na składach, zawierzamy temu, jak został opisany kosmetyk.
Kolejny przykład to "wywalanie" na opakowaniu informacji o zawartości drogocennych składników (np. oleju arganowego), gdy w rzeczywistości w kosmetyku jest jego znikoma ilość (nasza skóra/włosy prawie go nie odczują), bo w składzie jest na samym końcu. Ten producencki chwyt "lubię" najbardziej...
2. Oszczędzamy pieniądze
Nie znając składu często tak naprawdę płacimy za markę a nie za produkt, zwłaszcza, gdy są to marki znane i traktowane jako lepsze, ekskluzywne. Możecie mi wierzyć, że kosmetyk, za który musicie zapłacić nawet 50-100 zł może mieć bardzo "cienki" skład. Wysoka cena wcale nie musi być wyznacznikiem jakości. Natomiast zupełnie niepozorny produkt (choćby rodzimej produkcji), o którym nie trąbią w reklamach może zachwycać składem i niską ceną. Dlatego warto wiedzieć, co tak naprawdę kupujemy i czy cena, jaką musimy za kosmetyk zapłacić jest adekwatna do jakości.
3. Poznajemy, co służy bądź szkodzi naszej skórze i włosom
Na pierwszy ogień wezmę substancje powłokotwórcze - silikony, parafina, trójglicerydy i polyquaterium. Jak sama nazwa wskazuje są to substancje, które zostawiają na naszej skórze/włosach warstwę, która daje odczucie gładkości, a włosy chroni przed uszkodzeniami mechanicznymi (jak ocieranie o ubranie). Jednak poważną wadą tych filmfolmerów jest zapychanie skóry do tego skłonnej. Zatem, jeśli stosujemy np. krem z silikonami, parafiną czy trójglicerydami i nie służy nam właśnie ze względu na zapychanie, to inny krem z tymi składnikami podziała na naszą skórę tak samo. Sprawdzając skład kremu, czy jest wolny od tych filmfolmerów znacznie ograniczamy ryzyko zapchania i nie musimy się obawiać, że wyrzucimy pieniądze w błoto za kosmetyk, którego nie będziemy używać.
Ucząc się czytania składów poznajemy działanie różnych ekstraktów, olejów, maseł, nawilżaczy, kwasów a ich stężenie w kosmetyku daje duże szanse, że będzie działał tak, jak tego od niego oczekujemy. Na przykład, jeśli nasza skóra lubi się z aloesem to mamy pewność, że nie zrobi nam krzywdy. Natomiast w odwrotnym przypadku powinniśmy tego składnika unikać, bo może nas podrażnić nawet w małym stężeniu.
4. Umiemy rozpoznać niedobre składniki
Można do nich zaliczyć alkohol denat., który wysusza, konserwanty mogące podrażniać, jak DMDM-Hydantoin, parafina, silikony i trójglicerydy, które zapychają skórę.
5. Dajemy skórze i włosom to, czego naprawdę potrzebują
Ładny skład kosmetyku, pełen ekstraktów roślinnych, olejków, wyciągów owocowych będzie prawdziwie odżywiał naszą skórę i włosy, a nie tylko je maskował i dawał złudne wrażenie nawilżenia, jak kosmetyki wypełnione praktycznie samymi silikonami. Patrząc na skład wiemy jak dużo/mało dobroci się w nim znajduje i wybieramy taki kosmetyk, który ma ich na tyle dużo, aby mogły rzeczywiście zadziałać.
Mam nadzieję, że mój post zmotywuje do patrzenia na skład tych z Was, którzy dalej kupują kosmetyk, kierując się marką i opisami na opakowaniu ;)
Dlaczego?
1. Nie dajemy się nabrać na obietnice producenta
Odkąd wiem "co w składzie piszczy" zupełnie przestałam zwracać uwagę na opisy producenta zamieszczone na etykietach. Dosłownie. Gdy biorę jakiś kosmetyk do ręki od razu zerkam na skład i jeśli choć jeden składnik mi się nie spodoba, bo wiem, że mi szkodzi, odkładam produkt na półkę.
Wielokrotnie też spotkałam się z tym, że producent określa swój produkt do mycia jako łagodny/z łagodnymi środkami myjącymi, a tak naprawdę zawiera on silny detergent (SLES). Czyli zostajemy oszukani, bo nie znając się na składach, zawierzamy temu, jak został opisany kosmetyk.
Kolejny przykład to "wywalanie" na opakowaniu informacji o zawartości drogocennych składników (np. oleju arganowego), gdy w rzeczywistości w kosmetyku jest jego znikoma ilość (nasza skóra/włosy prawie go nie odczują), bo w składzie jest na samym końcu. Ten producencki chwyt "lubię" najbardziej...
2. Oszczędzamy pieniądze
Nie znając składu często tak naprawdę płacimy za markę a nie za produkt, zwłaszcza, gdy są to marki znane i traktowane jako lepsze, ekskluzywne. Możecie mi wierzyć, że kosmetyk, za który musicie zapłacić nawet 50-100 zł może mieć bardzo "cienki" skład. Wysoka cena wcale nie musi być wyznacznikiem jakości. Natomiast zupełnie niepozorny produkt (choćby rodzimej produkcji), o którym nie trąbią w reklamach może zachwycać składem i niską ceną. Dlatego warto wiedzieć, co tak naprawdę kupujemy i czy cena, jaką musimy za kosmetyk zapłacić jest adekwatna do jakości.
3. Poznajemy, co służy bądź szkodzi naszej skórze i włosom
Na pierwszy ogień wezmę substancje powłokotwórcze - silikony, parafina, trójglicerydy i polyquaterium. Jak sama nazwa wskazuje są to substancje, które zostawiają na naszej skórze/włosach warstwę, która daje odczucie gładkości, a włosy chroni przed uszkodzeniami mechanicznymi (jak ocieranie o ubranie). Jednak poważną wadą tych filmfolmerów jest zapychanie skóry do tego skłonnej. Zatem, jeśli stosujemy np. krem z silikonami, parafiną czy trójglicerydami i nie służy nam właśnie ze względu na zapychanie, to inny krem z tymi składnikami podziała na naszą skórę tak samo. Sprawdzając skład kremu, czy jest wolny od tych filmfolmerów znacznie ograniczamy ryzyko zapchania i nie musimy się obawiać, że wyrzucimy pieniądze w błoto za kosmetyk, którego nie będziemy używać.
Ucząc się czytania składów poznajemy działanie różnych ekstraktów, olejów, maseł, nawilżaczy, kwasów a ich stężenie w kosmetyku daje duże szanse, że będzie działał tak, jak tego od niego oczekujemy. Na przykład, jeśli nasza skóra lubi się z aloesem to mamy pewność, że nie zrobi nam krzywdy. Natomiast w odwrotnym przypadku powinniśmy tego składnika unikać, bo może nas podrażnić nawet w małym stężeniu.
4. Umiemy rozpoznać niedobre składniki
Można do nich zaliczyć alkohol denat., który wysusza, konserwanty mogące podrażniać, jak DMDM-Hydantoin, parafina, silikony i trójglicerydy, które zapychają skórę.
5. Dajemy skórze i włosom to, czego naprawdę potrzebują
Ładny skład kosmetyku, pełen ekstraktów roślinnych, olejków, wyciągów owocowych będzie prawdziwie odżywiał naszą skórę i włosy, a nie tylko je maskował i dawał złudne wrażenie nawilżenia, jak kosmetyki wypełnione praktycznie samymi silikonami. Patrząc na skład wiemy jak dużo/mało dobroci się w nim znajduje i wybieramy taki kosmetyk, który ma ich na tyle dużo, aby mogły rzeczywiście zadziałać.
Mam nadzieję, że mój post zmotywuje do patrzenia na skład tych z Was, którzy dalej kupują kosmetyk, kierując się marką i opisami na opakowaniu ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


