niedziela, 2 lutego 2014

Miesiąc bez czesania włosów + styczniowa aktualizacja

Ufff, miniony miesiąc był dla moich włosów okresem nowych wyzwań, eksperymentów i intensywnej walki o każdy włos, który miałby czelność spaść z mojej głowy. Co się zmieniło, co podziałało, czy coś się udało?


Wraz z rozpoczęciem nowego roku postanowiłam pożegnać się z grzebieniem i przestać rozczesywać włosy. To był pierwszy krok ku lepszemu, ku piękniejszym włosom, na który długo nie potrafiłam się zdecydować. Tutaj możecie zobaczyć, jak wyglądały moje włosy 1 dnia nierozczesywania KLIK

A tak moje włosy prezentują się po miesiącu:



Skrętu moich włosów przywodzi mi na myśl kilkuletnią dziewczynkę, biegającą z rozwianą czupryną. Fale są nieregularne, z jednej strony i na różnych pasmach mocniejsze, gdzie indziej słabsze. Ciężar i długość także robi swoje. Zastanawiam się, co zostanie z moich fal, gdy w końcu uda mi się zapuścić włosy do pasa (w tej chwili sięgają niewiele przed talię). 





Co zauważyłam po miesiącu nieczesania? Pożegnałam na dobre puszenie, fale przestały się ze sobą zlewać a zaczęły lepiej definiować, skręt stał się trochę mocniejszy i mimo że moje kudły wyglądają jakby żyły własnym życiem, podobają mi się dużo bardziej niż kiedyś. Co więcej, włosy zupełnie się nie plączą, więc nie muszę ich czesać nawet pod prysznicem z nałożoną odżywką do spłukiwania lub bez spłukiwania. To mi się podoba!

Na zdjęciach widzicie włosy tylko "wyrypane" mocnym szamponem (bez odżywiania przed myciem) i potraktowane na moment miksem dwóch odzywek z dodatkiem skrobi ziemniaczanej. To moje największe i zdecydowanie najbardziej owocne odkrycie, jakiego dokonałam w styczniu. Szczerze wątpię, bym już kiedykolwiek potrafiła rozstać się z mąką ziemniaczaną, bo spełniła wszystkie moje pragnienia: jedwabistość, piękny połysk, dociążenie, nawilżenie.

Wprowadziłam do pielęgnacji płukankę z natki pietruszki, która nadaje nieprawdopodobnej wręcz objętości. Nigdy w to nie wierzyłam, do czasu, gdy nie przekonałam się na własnej skórze. Naprawdę warto ją wypróbować mimo osobistej awersji do tego zielska (od dziecka patrzę na pietruszkę "złym okiem"). Przełamałam się i już nie potrafię bez niej żyć, tym bardziej, że w mojej blisko trzyletniej karierze włosomaniaczki znalazłam może 2-3 kosmetyki zwiększające objętość. Niemniej z pietruszką nie mogą się równać. KLIK.

W styczniu toczyłam też zażartą walkę z lekkim wypadaniem włosów. Udało się, ale o szczegółach napiszę w osobnym poście ;).

A jak Wasze włosy miały się w styczniu? 


10 komentarzy:

  1. Jakie gęściochy *.* Nieczesanie wyszło im na dobre! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W styczniu testowałam balsam GP argan+granat i to jest coś, co zostanie ze mną na dłużej :) oprócz tego odkryłam idealną metodę olejowania dla mnie, czyli na rozmarynową odżywkę garniera.
    Śliczne masz włoski, widać, że nieczesanie im służy. Ja moje muszę czesać kilka razy dziennie, no ale ja nie mam takich fal ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A ten balsam GP to też jeden z moich ulubieńców :)

      Usuń
  3. świetna zmiana, wyglądają o wiele lepiej !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) No, głupia ja, że tyle się zbierałam do "wywalenia" grzebienia :P

      Usuń
  4. Piękne fale, nieczesanie wyszło im tylko na zdrowie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam podobnie jeśli chodzi o nieczesanie/czesanie - w ogóle typ włosów mam mniej więcej ten sam tylko 2/3 krótsze :(. Jestem notoryczną "nieczesarką" (wtf?) - rok temu na urodziny od koleżanek z pracy na czele z szefową dostałam zestaw grzebieniowo-szczotkowy, piękny aczkolwiek i tak sporadycznie korzystam z dobrodziejstwa. Moje włosy o wiele lepiej wyglądają gdy je nie czeszę. Bardziej kręcone, mniej "spuszone" ;) czyli właśnie podobnie jak u Ciebie.

    PS. Chętnie bym się dowiedziała coś więcej na temat skrobi - oczywiście w temacie włosów ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nigdy nie wrócę do czesania/rozczesywania. Nawet jak moje włosy osiągną w końcu te upragnione + 20 cm.

      O skrobi niedługo napiszę, bo dzięki niej nastąpił przełom w mojej pielęgnacji. Taka niepozorna mąka ziemniaczana, a ile dobrego czyni... ;).
      Również pozdrawiam serdecznie!

      Usuń